Vinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo Slider

facebook twitter

Wicemarszałkini Sejmu Wanda Nowicka 
oraz 
Stowarzyszenie na Rzecz Leczenia Niepłodności 
i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian” 
 
ZAPRASZAJĄ NA WYSŁUCHANIE OBYWATELSKIE 
 
Wyniki „Pierwszego Pacjenckiego Monitoringu Polskich Ośrodków Leczenia Niepłodności” 
 
 
Stowarzyszenie na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian” przeprowadziło monitoring polskich ośrodków leczenia niepłodności. W ramach monitoringu dokonano analizy standardów opieki nad pacjentem w 35 ośrodkach, czyli prawie wszystkich działających w Polsce placówkach. 
 
Oficjalna prezentacja wyników monitoringu odbędzie się 30.09.2015 r. (środa) o godzinie 12.00 w Sejmie RP, w sali nr 118 (budynek C-D, wejście główne). 
 
Prezentację uzupełni panel dyskusyjny z udziałem ekspertów, przedstawicieli ośrodków, organizacji pozarządowych oraz mediów pt. „Pacjent, lekarz, obywatel. Wnioski z pierwszego pacjenckiego monitoringu ośrodków leczenia niepłodności.” 
 
 
 
Uprzejmie prosimy o potwierdzenie udziału do dnia 25.09. (piątek) na adres: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.  
 

Oni okradają nie tylko swoje dzieci, oni okradają nas wszystkich. To społeczeństwo płaci za ich zobowiązania. W Polsce nie zły ten kto nie płaci – zła jest matka, która żąda od ojców swoich dzieci alimentów i komornicy, którzy próbują te alimenty wyegzekwować. To się musi wreszcie skończyć.

 

W miniony piątek wzięłam udział w konferencji, która odbyła się w Łodzi „Alimenty w XXI wieku – stan prawny a rzeczywistość” zorganizowana przez tamtejsza Izbę Komorniczą. Konferencja zainaugurowała także bardzo szczytną akcję społeczną „Nie odrzucaj swojego dziecka. Płać alimenty”.

Dane zebrane przez komorników są przerażające. Obecnie komornicy w całej Polsce prowadzą ponad 600 tysięcy spraw o alimenty. Co roku wpływa ok. 60 tysięcy nowych spraw alimentacyjnych.

Alimenty to ogromny problem społeczny. W Polsce ponad milion dzieci pozbawionych jest zasądzonych im alimentów. Udaje się wyegzekwować nieco ponad 20 proc. Dłużnicy alimentacyjni nie płacą pieniędzy na swoje dzieci ( większości są to ojcowie), nie dlatego, że nie mogą, tylko dlatego, że nie chcą. Uporczywie uchylają się od alimentacji, ukrywając swoje dochody. Za nic mają prawomocne wyroki sądów. Jak mogą omijają prawo. Mało tego robią to za przyzwoleniem innych. W Polsce nie zły ten kto nie płaci – zła jest matka, która żąda od ojców swoich dzieci alimentów i komornicy, którzy próbują te alimenty wyegzekwować. To się musi wreszcie skończyć.

Ten problem jest dla mnie niezrozumiały. Polska ma się za kraj prorodzinny, więc jak w ogóle jest możliwa taka sytuacja, że aż tyle dzieci pozbawionych jest należnych im świadczeń? Powstały w 2003r. Fundusz Alimentacyjny nie spełnił swojej roli. Świadczenia z niego wypłacane są tylko najbiedniejszym tam, gdzie dochód na jedną osobę nie przekroczył 725 zł. brutto. Państwo polskie jest nieudolne i bezradne,  a odpowiedzialność zrzuca na matki i to one muszą się martwić skąd wziąć pieniądze na wyegzekwowanie alimentów od ojców swoich dzieci.

Uważam, że trzeba w końcu podjąć zdecydowane kroki, żeby wreszcie tę absurdalną sytuację w Polsce zmienić.

Po pierwsze: nie może być tak, że to kobiety martwią się jak wyegzekwować alimenty od dłużnika. To instytucje państwowe powinny wypłacać alimenty dzieciom i ścigać tych, którzy nie wywiązują się ze swoich zobowiązań

Po drugie konieczne jest utworzenie zespołu międzyresortowego ds. alimentacji, który stworzy nowe przepisy prawne umożliwiające skuteczniejszą egzekucję alimentów.

 Po trzecie: konieczne jest podniesienie kryterium progu dochodowego, tak, żeby więcej dzieci w Polsce było uprawnionych do korzystania z Funduszu Alimentacyjnego

Po czwarte – zero tolerancji dla dłużników alimentacyjnych! Na to nie może być społecznej zgody!

 


Wanda Nowicka wzięła dzisiaj udział w konferencji zorganizowanej przez Radę Izby Komorniczej w Łodzi pt. „Alimenty w XXI w. Stan prawny i rzeczywistość”.

„Jest dla mnie zupełnie niezrozumiałym, że w kraju, który ma się za prorodzinny, możliwa jest w ogóle taka sytuacja, żeby dzieci pozostawały bez należnych im alimentów” – mówiła Nowicka.

W konferencji udział wzięli Wicemarszałkini Sejmu RP Wanda Nowicka, przedstawicielka Stowarzyszenia poprawy spraw alimentacyjnych DLA NASZYCH DZIECI Joanna Łukaszewicz, prezes Krajowej Rady Komorniczej w Warszawie Rafał Fronczek, przewodniczący Rady Izby Komorniczej w Łodzi Andrzej Ritmann oraz przewodniczący Komisji Dialogu Obywatelskiego ds. Różnorodności i Przeciwdziałania Dyskryminacji Urzędu Miasta Łódź Piotr Kłys.

Celem dzisiejszej konferencji było znalezienie odpowiedzi na pytanie: jak wyegzekwować należne alimenty od dłużnika. W Polsce jest prowadzonych 600 tys. spraw o egzekucje alimentów (głównie nie płacą ojcowie dzieci),  a sprawa dotyczy ponad miliona dzieci. Taka sytuacja wynika m.in. z tego, że w Polsce jest społeczne przyzwolenie na to, żeby dłużnicy nie płacili alimentów. „Nie jest złym ojciec, który okrada swoje dziecko, tylko komornik, który chce ściągnąć zalegle alimenty” – podsumowała Nowicka.

„Skuteczność egzekucji spraw alimentacyjnych wynosi w Polsce ok. 20%” - mówił Andrzej Ritmann.  „Jako stowarzyszenie chcemy udowodnić, że alimenty to nie jest marginalny problem” – tłumaczyła Joanna Łukaszewicz.

Wanda Nowicka zwróciła uwagę na cztery kwestie. „Po pierwsze nie powinno być tak, że kobiety same indywidualnie ściągają alimenty, tylko tym powinno zająć się państwo” – mówiła. Wystąpiła również o powołanie międzyresortowego zespołu ds. niealimentacji do premier Ewy Kopacz, który zająłby się zmianą prawa w tym zakresie. Wanda Nowicka apelowała o podniesienie progu dochodowego uprawniającego do świadczenia z Funduszu alimentacyjnego i o zero tolerancji dla dłużnika alimentacyjnego.

 

 

Zbulwersowała mnie wczorajsza wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego w Sejmie podczas dyskusji o uchodźcach. Ma on fatalną opinię o Polakach, z którą się nie zgadzam. Prezes Kaczyński próbuje nam wmówić, że jesteśmy tchórzliwym, egoistycznym narodem, że nie chcemy okazywać solidarności z innymi, z tymi, którzy tej solidarności i pomocy potrzebują i dbamy tylko o własny interes. To oburzające! Nie pozwólmy sobie tego wmówić! Nie pozwólmy się obrażać! Pamiętajmy, że Polki i Polacy to naród odważny i dumny. Znany na całym świecie ze swojej otwartości, gościnności i solidarności, czym wielokrotnie zapisaliśmy się na kartach historii.

Składam wniosek o odrzucenie W PIERWSZYM CZYTANIU projektu ustawy o zmianie ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży.

Pomysł pozbawienia kobiet ich praw do samostanowienia po raz KOLEJNY wraca do Sejmu. Ci sami ludzie nie rezygnują, za wszelką cenę chcą zmuszać kobiety do rodzenia w każdej sytuacji, nawet gdy ciąża zagraża życiu kobiety, cokolwiek to znaczy. Konia z rzędem dla tego, kto odróżni zagrożenie życia od BEZPOŚREDNIEGO ZAGROŻENIA ŻYCIA? I KTO BĘDZIE O TYM DECYDOWAŁ. Trudno zrozumieć, skąd tyle okrucieństwa i pogardy dla kobiet?

Zgodnie z ustawą KOBIETY BYŁYBY zmuszone rodzić nawet wtedy, gdy zdeformowany płód umierałby w bólu i cierpieniach, tuż po urodzeniu, narażając na straszne cierpienia, wręcz tortury swoich rodziców. Nasuwa się pytanie, co to ma wspólnego z moralnością?

Według wnioskodawców nawet ofiary gwałtu lub kazirodztwa, w tym małe dziewczynki, nie miałyby żadnego wyboru. Zmuszone byłyby do donoszenia ciąży i urodzenia dziecka, przeżywając nie tylko skutki traumy, z powodu zbrodni, której ofiarą padły, ale stając przed wyzwaniem macierzyństwa, którego nie chciały i do którego nie są ani psychicznie, ani fizycznie, ani społecznie przygotowane.

Ileż okrucieństwa i fanatyzmu jest w ludziach, którzy cierpienia kobiet i dziewcząt mają za nic. Którzy są skłonni poświęcić nawet ŻYCIE kobiet, nie mówiąc o ich zdrowiu, prawach czy autonomii dla ideologii czy religii.

Trudno się nie zgodzić z apelem kilkudziesięciu organizacji pozarządowych przeciwko ustawie, gdy piszą:

„Gdyby proponowana zmiana Ustawy została przyjęta, także polskie społeczeństwo musiałoby zapłacić wysoką cenę za hipokryzję tak zwanych „obrońców życia”, którzy w imię „ratowania dzieci” chcą skazywać kobiety ciężarne na śmierć i nie widzą w nich ludzi, a jedynie żywe inkubatory, które mają pod przymusem rodzić dzieci bez względu na nawet najtragiczniejsze okoliczności”.

Jednak największą hipokryzją ze strony inicjatorów ustawy jest próba wmówienia społeczeństwu, że zakaz aborcji może zmniejszyć liczbę aborcji. Ale to przecież ci sami ludzie chcą zakazać edukacji seksualnej i antykoncepcji, co grozi większą jeszcze liczbą niezaplanowanych ciąż, a więc aborcji. Jak można tak oszukiwać ludzi, wmawiając im, że zakaz aborcji wyeliminuje aborcje. Jeśli naprawdę chcieliby zmniejszyć liczbę aborcji, jako pierwsi staliby się orędownikami edukacji seksualnej i antykoncepcji.

Mam nadzieję, choć coraz bardziej ją tracę, że w moim kraju zapłodniona komórka nie będzie miała więcej praw, niż żywy, cierpiący człowiek, niż kobieta, niż dziewczynka.

Dlatego też, wierzę, że Wysoka Izba jutro odrzuci w głosowaniu ten nieludzki, szkodliwy i niemoralny projekt.

Bez względu na wynik jutrzejszego głosowania, muszę zakończyć wystąpienie smutną refleksją: Nie mam bowiem złudzeń, że podobne nieludzkie i antykobiece projekty będą wracały do Sejmu jak bumerang. Niestety kobiety i ich prawa jeszcze długo w Polsce nie będą bezpieczne.

 

Proponowany projekt ustawy o całkowitym zakazie aborcji to barbarzyństwo. Autorzy projektu za nic mają życie kobiet zmuszając je do rodzenia dzieci bez względu nawet na najbardziej tragiczne okoliczności. Mam nadzieję, że posłanki i posłowie odrzucą ten haniebny projekt.

Ten projekt nie daje kobietom wyboru. Kobiety muszą urodzić dziecko nawet wtedy, gdy wiadomo, że płód jest uszkodzony i nie przeżyje końca ciąży. Wyboru nie będą miały kobiety, które padły ofiarą gwałtu czy kazirodztwa. Projekt bierze się wyłącznie z ideologicznego i fanatycznego podejścia do kwestii aborcji. Podejście jego autorów do tzw. ochrony życia jest wyidealizowane, wręcz zmitologizowane, nie ma nic wspólnego z realiami życia i ze smutną rzeczywistością rodzin dotkniętych upośledzeniem. Zwolennicy represji wobec aborcji patrzą gdzieś w górę. Niby kierują się wzniosłymi wartościami, ale tak naprawdę zachowują się okrutnie i niemoralnie, bo chcą zmusić innych ludzi do życia w niewyobrażalnym nieszczęściu.

W mojej opinii zaostrzeniu już i tak restrykcyjnej ustawy to forma „totalitaryzmu”. Kiedyś ograniczano prawa obywatelskie, a ludzie nie mogli demonstrować i wyrażać swoich opinii. Teraz chce się nas zmusić do życia w cierpieniu i nieszczęściu. Przeraża mnie taki fanatyzm religijny – całkowity odjazd od realiów życia społecznego. Życie sobie, a ideologia sobie. Zmuszanie kobiet do heroizmu w postaci urodzenia i wychowywania głęboko upośledzonych dzieci jest nieludzkie! Zmuszanie nastolatki do urodzenia dziecka pochodzącego z gwałtu to okrucieństwo!

Poza tym całkowity zakaz aborcji nie spowoduje tego, że kobiety przestaną przerywać ciąże. Restrykcyjne prawo nie będzie miało żadnej mocy sprawczej. Nie powstrzyma ani jednej aborcji!

 

W sejmie czeka projekt ustawy o marihuanie medycznej, który przygotowałam we współpracy z Koalicją na Rzecz Medycznej Marihuany, a który poprali posłowie z kilku klubów, gotowy do procedowania i jak rzadko który, może mieć wpływ na życie wielu ludzi.

W dzisiejszej mojej konferencji pt. „ Co dalej z ustawą o marihuanie medycznej” udział wzięli: Dorota Gudaniec, prezes Fundacji Krok po Kroku i mama 6-letniego Maksa, chorego na padaczkę lekooporną i leczonego medyczną marihuaną, dr Marek Bachański, neurolog z Centrum Zdrowia Dziecka i jeden z nielicznych specjalistów w leczeniu medyczną marihuaną, dr Marek Balicki, były minister zdrowia i zwolennik leczenia marihuaną oraz Martyna Dominiak, koordynatorka kampanii Avaaz (zbieranie podpisów o zalegalizowanie medycznej marihuany).

Wspomniany projekt to projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Według tej poprawki nie będzie można uznać za przestępcę tego kto będzie posiadał marihuanę z udokumentowanym zaleceniem lekarza w ilości nie przekraczającej zapotrzebowania na maksymalnie 90 dni stosowania. Projekt ustawy złożyłam do Laski Marszałkowskiej w lipcu tego roku.

Uczestnicy konferencji podkreślali, że jest zgoda społeczeństwa i także środowiska medycznego na przyjęcie ustawy. Podczas kampanii Avaaz zebrano już ponad 36 tys. podpisów. Niestety szanse na rozpatrzenie tego projektu w tej kadencji maleją  z każdym dniem. Komisja zdrowia nie zaplanowała na ten tydzień rozpoczęcia prac nad tym projektem. Tymczasem wystarczy dobra wola polityków, a projekt ustawy mógłby wejść w życie jeszcze w tej kadencji.  I tak z jednej strony mamy społeczeństwo, pacjentów, rodziców, aktywistów z Kolacji Na Rzecz Medycznej Marihuany, a z drugiej strony mamy do czynienia z bezduszną, machiną biurokratyczną.

Uważam, że nie może być zgody na państwo, które niezwykle szybko wsadza do więzienia ludzi, którzy z zagranicy sprowadzają marihuanę leczniczą, by ratować swoich najbliższych (jak np. rodzina Dołeckich), ale nie wypełnia swoich powinności, by wprowadzać dobre prawo, które nie czyni ludzi przestępcami, ale daje im te same prawa do leczenia, jakie mają kraje, które szybciej wdrażają nowe możliwości leczenia. Uczestnicy konferencji zaapelowali na koniec do komisji zdrowia o przyspieszenie prac nad projektem ww. ustawy. Opóźnienie choćby o kilka miesięcy może oznaczać śmierć konkretnych osób, w tym dzieci, które nie doczekają szansy na wyleczenie.

 

 

„Właśnie mija 25 lat od kiedy religia została wprowadzona do szkół w Polsce. To dobry moment, żeby zastanowić się czy ten stan rzeczy powinien trwać nadal – mówiła Wicemarszałkini Sejmu Wanda Nowicka na wysłuchaniu obywatelskim pt. „Świecka szkoła”.

W spotkaniu wzięli udział przedstawiciele organizacji zaangażowanych w obywatelską inicjatywę ustawodawczą na rzecz niefinansowania lekcji katechezy w szkole ze środków publicznych. Jej celem jest skierowanie projektu ustawy do sejmu. Potrzeba w tym celu 100 tys. głosów do końca września.  

Wanda Nowicka wymieniła skutki wprowadzenia lekcji religii do szkół publicznych. „Jedynym pozytywnym aspektem tej sytuacji jest wygoda” – mówiła. Wśród negatywnych skutków wymieniła m.in. naruszenie konstytucyjnej zasady rozdziału kościoła od państwa, podział młodzieży na lepszych i gorszych, wysokie koszty finansowania religii w szkole, utrwalenie konserwatywnego modelu szkoły, gdzie nie promuje się samodzielnego myślenia.

Nina Sankari z Fundacji im. Kazimierza Łyszczyńskiego przekonywała, że akcję Świecka szkoła popierają także osoby wierzące, bo uważają, że Kościół Katolicki przekracza granice swoich praw. Pokazała również za pomocą zdjęć, że krzyże w polskich szkołach i religijne dekoracje wciąż są powszechne.

„Jestem pewien, że nasz projekt ustawy trafi na salę plenarną i będzie wysłuchany, a parlamentarzyści będą musieli się opowiedzieć czy pieniądze z budżetu państwa powinny iść faktycznie na edukację czy dla Kościoła Katolickiego na katechezę” – mówił Leszek Jażdżewski, koordynator akcji Świecka szkoła.

Na tzw. warszawskiej patelni dziennie zbieranych jest od 700 do 1200 podpisów pod projektem ustawy na rzecz niefinansowania lekcji katechezy w szkole ze środków publicznych. „Wierzymy, że jest to kropla drążąca skałę” – mówiła Bożena Przyłuska, zbierająca podpisy w Warszawie.

Obejrzyj konferencję

Wicemarszałkini Sejmu RP Wanda Nowicka i Fundacja im. Kazimierza Łyszczyńskiego zapraszają na Wysłuchanie Obywatelskie pt. „Świecka Szkoła”.

W Wysłuchaniu Obywatelskim głos zabiorą:

- Wanda Nowicka Wicemarszałkini Sejmu RP

- Leszek Jażdżewski (Liberte!)- redaktor naczelny Liberte

- Nina Sankari- Fundacja im. Kazimierza Łyszczyńskiego

- Bożena Przyłuska – koordynatorka akcji zbierania podpisów

 

SEJM RP

Warszawa, 1 września 2015 r., godz.12.00-13.30

Budynek C-D, sala 102

 

 

Spotkanie będzie transmitowane on-line na stronie www.sejm.gov.pl

Prosimy o potwierdzenie przybycia w terminie do dnia 29 sierpnia 2015 r. poprzez przesłanie zgłoszenia na adres: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Zaproszenie

Otrzymałam odpowiedź od Ministry Edukacji Narodowej, do której zwróciłam się w sprawie tegorocznego egzaminu maturalnego z chemii na poziomie rozszerzonym, przeprowadzonego według tzw. „starej” oraz „nowej formuły”.

Do zeszłego roku wszyscy maturzyści zdawali taki sam egzamin, otrzymując jeden arkusz egzaminacyjny z tymi samymi zadaniami i takim samym czasem na jego rozwiązanie. W tym roku uczniowie zdający maturę na starych zasadach musieli przygotować się z szerszego zakresu wiedzy, mieli mniej czasu od swoich kolegów, zdających egzamin na nowych zasadach, za to większą liczbę zadań. 

Z odpowiedzi wynika, że Ministerstwo Edukacji Narodowej nie zrekompensuje uczniom zdającym w tym roku egzamin maturalny z chemii na poziomie rozszerzonym według tzw. „starej formuły” (taki egzamin zdawali np. absolwenci techników), choć będzie im się trudniej dostać na wymarzone studia w porównaniu do innych maturzystów. Wyniki egzaminu maturalnego są jedyną podstawą rekrutacji na wyższe uczelnie, a jakiekolwiek różnicowanie formuły egzaminu prowadzi bezpośrednio do naruszenia konstytucyjnej gwarancji równego dostępu do nauki.

Odpowiedź Ministry Edukacji Narodowej

Strona 1 z 62

Archiwum wydarzeń

May 2017
Mo Tu We Th Fr Sa Su
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4

Znajdź artykuł

UWAGA! Ten serwis używa technologii cookies.

Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Czytaj więcej…

Akceptuję

Właściciel serwisu internetowego wandanowicka.eu, zobowiązuje się do należytej ochrony danych dotyczących odwiedzających serwis.

Dane dotyczące użytkowników serwisu nie będą przekazywane ani sprzedawane firmom ani osobom trzecim.

Dane przekazywane przez użytkowników serwisu będą wykorzystane jedynie w celu komunikacji.

Niezależnie od danych osobowych podanych podczas komunikacji, właściciel serwisu może wykorzystać technologie pozwalające na zbieranie niektórych informacji technicznych, takich, jak adres IP odwiedzającego, typ przeglądarki internetowej oraz używany system operacyjny.

Właściciel serwisu oraz podmioty obsługujące serwis internetowy gromadzą statystyki odwiedzin serwisu.

Właściciel serwisu zastrzega sobie prawo do wprowadzania zmian w polityce ochrony prywatności. Zmiany mogą nastąpić w dowolnym czasie, a użytkownicy mogą, lecz nie muszą być o tym powiadomieni.

Aby usprawnić funkcjonowanie serwisu internetowego, stosowane są pliki cookie. Pliki te to informacja przekazywana przez przeglądarkę internetową i przechowywana na lokalnym dysku twardym użytkownika serwisu internetowego. Pliki cookie nie zbierają żadnych osobistych danych użytkownika serwisu internetowego.